CEiIK - Strona glówna

Nagroda imienia Andrzeja Ibisa-Wróblewskiego?
Elżbieta Wojnowska* to legenda polskiej poezji śpiewanej. Podobnie jak Jan Poprawa. Z tą różnicą, że ta pierwsza to znakomita wokalistka, pamiętana głównie z piosenki „Zaproście mnie do stołu”, kompozytorka, aktorka i pedagog, a drugi – ceniony publicysta, krytyk muzyczny i pedagog, juror wielu festiwali i konkursów. Łączy ich wieloletni związek z Ogólnopolskimi Spotkaniami Zamkowymi i pomysł, by uhonorować „ojca chrzestnego” olsztyńskiego festiwalu – Andrzeja Ibisa-Wróblewskiego (1922 – 2002), który prywatnie był mężem Elżbiety Wojnowskiej.

Poprosiliśmy obojga o wypowiedź na ten temat.
Elżbieta Wojnowska: Mój mąż był inicjatorem Spotkań Zamkowych, w związku z tym będę się starała skłonić organizatorów do tego, by utworzyć Kapitułę imienia Andrzeja Ibisa-Wróblewskiego, bo chyba sobie zasłużył tym pomysłem, skoro tyle lat te spotkania, coraz biedniejsze, ale trwają. Musiałam się o to upomnieć, mimo że sama wiele lat „matkowałam” temu festiwalowi, brałam w nim udział co najmniej kilkanaście razy, miałam swoje recitale,  byłam w jury, prowadziłam warsztaty, można powiedzieć, że wychowałam pokolenie ludzi, którzy dzisiaj są znani w kraju. Ten krąg ludzi wrażliwych na poezję rozszerzał się z każdym rokiem do tego stopnia, że gdy dzisiaj czytam na stronie internetowej informacje pod hasłem „Poezja śpiewana”, to jest to multum nazwisk. Wydawało mi się, że zasługuję na to, by na przykład być w Radzie Artystycznej czy w dalszym ciągu opiekować się duchowo tymi spotkaniami. Tymczasem nie było mnie tu 20 lat! I nikt nie wie, dlaczego? Mimo że to jest moja specjalność i wydaje mi się, że jestem jedną z nielicznych wiernych akurat w tej dziedzinie. Dlaczego mnie tu nie było? Hm, bo mnie nikt nie zapraszał!
* Na XXXVI Ogólnopolskich Spotkaniach Zamkowych „Śpiewajmy Poezję” wystąpiła w koncercie „Świat wg Nohavicy”.

Jan Poprawa: Pomysł Eli jest bardzo miły, choć oczywiście emocjonalny, bo była żoną Ibisa. Ja pamiętam początki Spotkań Zamkowych i trudno mi zaprzeczyć, że rola Andrzeja Ibisa-Wróblewskiego dla ukształtowania pięknej tradycji tych olsztyńskich spotkań z poezją była wyjątkowa, bo on był wtedy jednym z najwybitniejszych recenzentów, krytyków, dziennikarzy, popularyzatorów piosenki artystycznej. I kiedy ten festiwal się zaczynał, wsparł go bardzo mocno. Tak jak zresztą jak wspierał inne inicjatywy muzyczne w kraju. A zatem imię Andrzeja warto utrwalić, tylko nie wiem, czy akurat w takiej formie, bo tutaj nie ma żadnej kapituły! Rozmawiałem o tym z Elą i mam takie przekonanie, żeby pamięć Ibisa-Wróblewskiego była poświęcona czemuś, czego mnie jako wieloletniemu dziennikarzowi i krytykowi brakuje w tej chwili. Dla nas straszliwie dotkliwy jest upadek zawodu krytyka, recenzenta... Co roku rodzi się wielu zdolnych artystów, ale bardzo niewielu znajduje lustro, w którym mogą się przejrzeć. Takim niezafałszowanym lustrem są właśnie recenzenci, krytycy i pedagodzy. I jeśli miałbym w jakikolwiek sposób podchwycić pomysł Eli, to wolałbym stworzyć kapitułę, która będzie przyznawała nagrodę roku komuś, kto zasłużył się dla tych artystów. To mogłaby być nagroda dla krytyka, ale bardziej nawet dla pedagoga. Przecież ci młodzi ludzie pracują pod czyimś kierunkiem, ktoś im pomaga, przekazuje swoją wiedzę i doświadczenie. Tak jak we Wrocławiu stworzyliśmy Kapitułę im. Aleksandra Bardiniego, który był naszym mistrzem. Co prawda pomysł Eli nie jest adresowany do mnie, ale oczywiście żywo się w to angażuję, ponieważ z Andrzejem się przyjaźniłem.

Andrzej Ibis-Wróblewski, ur. 27 lipca 1922 roku, wywodził się z pokolenia Kolumbów, w czasie okupacji był żołnierzem Armii Krajowej, po wojnie znów podjął walkę, tym razem o czystość języka polskiego, publikował stały felieton „Byki i byczki”, był członkiem Rady Języka Polskiego. Jeden z najwybitniejszych publicystów, był dziennikarzem „Życia Warszawy”, a po jego upadku pisał w „Gazecie Wyborczej” (1992 – 1997), miał także felieton radiowy „Piórkiem Ibisa”. Wielokrotnie był jurorem różnych festiwali, w tym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu, gdzie zasłynął przyznając „zero” Januszowi Laskowskiemu za piosenkę „Kolorowe jarmarki”. Można go uznać „ojcem chrzestnym” poezji śpiewanej w kraju, podobnie jak Spotkań Zamkowych w Olsztynie, choć pomysł na ten festiwal wyszedł od  pracowników ówczesnego Wojewódzkiego Domu Kultury.

Mecenasi Patroni Partnerzy



Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego
w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013.